2018-06-22     Pauliny, Sabiny, Tomasza     "Radość jest potrzebą, siłą i wartością życia". Johannes Keppler    

PIELGRZYMOWANIE RODAKÓW


 

Sławomir Tomasz Roch

 

rycerzniebieski@wp.pl

 

 

 

„[...]Ten kto przywdziewa Szkaplerz, zostaje wprowadzony do ziemi Karmelu, aby ‘spożywać jej owoce i jej zasoby’ oraz doświadczać słodkiej i macierzyńskiej obecności Maryi w codziennym trudzie, by wewnętrznie się przyoblekać w Jezusa Chrystusa i ukazywać Jego życie w samym sobie dla dobra Kościoła i całej ludzkości. (por. Formuła nałożenia Szkaplerza). Znak Szkaplerza przywołuje zatem dwie prawdy: jedna z nich mówi o ustawicznej opiece Najświętszej Maryi Panny i to nie tylko na drodze życia, ale także w chwili przejścia ku pełni wiecznej chwały; druga to świadomość, że nabożeństwo do Niej nie może ograniczać się tylko do modlitw i hołdów składanych Jej przy określonych okazjach, ale powinna stanowić ‘habit’, czyli nadawać stały kierunek chrześcijańskiemu postępowaniu, opartemu na modlitwie i życiu wewnętrznym poprzez częste przystepowanie do sakramentów i konkretne uczynki miłosierne co do ciała i co do duszy. [...]” św. Jan Paweł II

 

 

 

PIELGRZYMOWANIE RODAKÓW

 

DO AYLESFORD GDZIE NARODZIŁ SIĘ SZKAPLERZ ŚWIĘTY

 

           

 

07 wrzesień 2014 r., Niedziela. Obudziłem się. Jest 5.55 rano. Na dworze jeszcze szarówka. Z wolna szykujemy się z Marysią do dzisiejszej pielgrzymki. Jest w nas radość i jakieś niezwykłe oczekiwanie. Gdy idziemy na stację metra Cassiobury Park ulice są ciche i właściwe puste. Watford jeszcze śpi. W pociągu podobnie cicho i wygodnie. Na stacji metra Wellesden Green nieco większy ruch. Jesteśmy 8.30am, pół godziny przed czasem. Grupka kilku osób zdradza, że już zbierają się Polacy. Robimy sobie mały spacerek, a kiedy wracamy autokar już czeka i już jest połowa pielgrzymów. Pan kierowca jest Polakiem, opiekunem pielgrzymki O. Leszek Gołębiewski SJ, a wszystkich pasażerów ponad 50 osób. Ruszamy i niemal wszyscy z miejsca przyklejają się do szyb, choć znają to miasto, ale przecież zawsze można wypatrzeć coś nowego. Lodyn jest olbrzymi i naprawdę jest na czym oko zawiesić. O. Leszek rozpoczyna dzień modlitwą, a potem pieśni ku czci Matki Bożej. Autokar z początku zaspany i niemrawy z wolna przyszedł do życia i śpiewanie możemy zaliczyć względnie do udanego. Szczególnie Godzinki ku czci Niepokalanego Poczęcia NMP zrobiły na niejednym pozytywne wrażenie. Horoskopów na każdy dzień, Dody, Mandaryny, mydełka fa, kolorowych jarmarków i niech żyje bal „niestety nie przewidzieli w programie” i nie było!

 

Droga do Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Aylesford mija nam szybko. Londyńskie autostrady należą zapewne do najlepszych na świecie. Odległość to około dwóch godzin autokarem. Jeśli zdarzy się, że ktoś pielgrzymuje indywidualnie, polecam autobus lub wygodny pociąg do miasteczka Maidstone, a potem nocleg w prawdziwych murach klasztornych OO. Karmelitów w Aylesford. Oto krótki opis mojego pielgrzymowania w roku 2007: „[...] Droga z Londynu do stolicy Kentu, Maidstone nie była długa, a samo miasteczko jest dość sympatyczne i kolorowe. Na uwagę zasługuje stary kościół pw. Wszystkich Świętych z 1395 r., pięknie usytuowany nad rzeką i bogato wyposarzony. Po modlitwie Anioł Pański, nawiedziłem stary cmentarz i zrobiłem kilka ładnych fotek. Teraz udałem się do Aylesford, co prawda proponowano mi autobus, ale ja wolałem udać się tam pieszo, jak polski pielgrzym i jak zawsze warto było!

 

Urocze miasteczko rozłożone jest nad rzeką i od razu sprawia miłe wrażenie. Korzystnie wygląda na górce stary, parafialny kościół Św. Piotra i Pawła, ale to jeszcze nie słynny klasztor Ojców Karmelitów. Pytam zatem ludzi gdzie ten klasztor, mówią że trzeba iść dalej. Zatem idę i już po chwili widzę, że oto jestem w tym miejscu, w którym od tak wielu lat chciałem być. Spodziewałem się niemal twierdzy, a widzę zwykłe mury klasztorne, którym daleko do prawdziwego bastionu obronnego, ale przeciez nie militaria, przybyłem tu oglądać. Na głównym placu b. wielu ludzi, jak na warunki angielskie, to b. niezwykłe, domyśliłem się, że to pielgrzymka  Afrykańczyków do Maryi, Szkaplerznej Pani. Czytam i rzeczywiście, pielgrzymka Nigeryjczyków. Trzeba przyznać, że Murzyni lubią śpiewać i robią to zawsze b. radośnie. Modliłem sie razem z nimi, choć byłem już nieco zmęczony, spanie w autobusie to żadne spanie (jechałem całą noc z Glasgow ze Szkocji).

 

Po błogosławieństwie udałem się do recepcji i za 46 funciaków otrzymałem   pokoik w domu dla gości, miły z oknem na dziedziniec, od razu mi się spodobał. W kojącej ciszy mogłem troszkę odpocząć. [...]”.

 

Z każdą chwilą niebo się rozjaśnia i kiedy jesteśmy na miejscu świeci piękne słońce i jest b. ciepło. W tym świętym miejscu jestem trzeci, bądź czwarty już raz. Czuję się wspaniale, że znów dzięki Bożej Opatrzności, mogłem trafić w to spokojne, urocze i przez Królową Szkaplerza świętego wybrane miejsce. Wszędzie widać uśmiechnięte twarze, znać że każdy z nas wiezie ze sobą moc przeróżnych darów serca dla swojej Matki. Zwykle są to dziękczynienia, modlitwy, zawierzenia i prośby. Każdy głęboko w sercu nosi w sobie nadzieję na własne, osobiste spotkanie z Bogiem i z naszą Matką, Królową Karmelu.

 

 

 

PUSTELNIK ROZMIŁOWANY W MARYI

 

Pierwsze kroki kierujemy z Marysią na główny dziedziniec Sanktuarium oraz do kaplicy w której znajdują się relikwie św. Szymona Stocka. W kaplicy trwa niedzielna msza święta. Stoimy zatem tuż przy wejściu i modlimy się gorąco, rozpoczynając właściwie swą pielgrzymkę. To zapewne w tym miejscu Maryja objawiła się i podarowała św. Szymonowi Szkaplerz święty. Kim był ten jeszcze jeden ziemski wybraniec Królowej Nieba. Szymon urodził się w roku 1165 w zamku Harford w hrabstwie Kent w Anglii, w odpowiedzi na żarliwe modlitwy o potomka pobożnych małżonków, którzy łączyli w sobie najwyższe szlachectwo z cnotą.

 

Jeszcze przed narodzinami matka poświęciła go Najświętszej Maryi Pannie. W podzięce za szczęśliwe rozwiązanie i prosząc o szczególną opiekę dla synka, jego matka, zanim po raz pierwszy go nakarmiła, ofiarowała go Matce Boskiej, odmawiając na kolanach Ave Maria. Chłopiec już bardzo wcześnie nauczył się czytać. Idąc za przykładem swoich rodziców, zaczął odmawiać Koronkę do Najświętszej Maryi Panny, a później również Psałterz. W wieku siedmiu lat rozpoczął studia na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu w Oksfordzie, osiągając tak dobre wyniki, że zaskoczył tym samych profesorów. W tym samym czasie został także dopuszczony do Komunii Świętej i ofiarował swoje dziewictwo Najświętszej Maryi Pannie. Z powodu zawiści starszego brata i słuchając wewnętrznego głosu, który nakłaniał go do porzucenia świata, w wieku 12 lat opuścił dom rodzinny i znalazł schronienie w lesie, gdzie żył odtąd w całkowitym odosobnieniu przez 20 lat, poświęcając się modlitwie i pokucie. Matka Boża wyjawiła mu swoje pragnienie, aby przyłączył się do pewnych mnichów, którzy mieli przybyć do Anglii z góry Karmel w Palestynie, „przede wszystkim dlatego, że mnisi ci w szczególny sposób oddali się Matce Boga”. Szymon opuścił więc swoją samotnię i będąc posłusznym nakazom Nieba, odbył studia teologiczne, po czym przyjął święcenia kapłańskie. Poświęcił się głoszeniu kazań, aż do chwili, gdy w roku 1213 przybyli ojcowie karmelici. Wówczas mógł już przywdziać habit zakonny w Aylesford.

 

W 1215 r. sława cnót Szymona dotarła do uszu św. Brokarda, Generała Łacińskiego Zakonu Karmelitów. Zechciał on, aby Szymon został jego pomocnikiem w kierowaniu zakonem. W 1226 r. mianował go Generalnym Wikariuszem wszystkich prowincji europejskich. Święty Szymon musiał stawić czoło prawdziwej nawałnicy skierowanej przeciwko karmelitom w Europie, jaką rozpętał szatan poprzez ludzi zwanych zelotami - gorliwymi w przestrzeganiu prawa kościelnego. Chcieli oni za wszelką cenę, używając różnego rodzaju pretekstów, zlikwidować Zakon Karmelitów. Jednakże Ojciec Święty wydał bullę, w której ogłosił, że istnienie zakonu jest zgodne z prawem i z dekretami Soboru Laterańskiego, a także zezwolił zakonnikom na kontynuowanie dzieła zakładania nowych fundacji w Europie. W 1237 r. święty Szymon wziął udział w Kapitule Generalnej Zakonu w Ziemi Świętej. Podczas następnej Kapituły, w roku 1245, został wybrany szóstym Przeorem Generalnym Karmelitów. Więcej ciekawych informacji można przeczytać na stronie:  http://sanctus.pl/index.php?doc=249&podgrupa=311

 

 

 

SZKAPLERZ TARCZĄ I OBRONĄ PRZED OGNIEM PIEKIELNYM

 

Bulla papieska złagodziła chwilowo gniew wrogów zakonu, ale nie ugasiła go całkowicie. Po pewnym okresie względnego spokoju prześladowania rozpoczęły się z jeszcze większą mocą. Sytuacja zakonu stała się dość poważna, gdyż karmelitów traktowano jak obcych i reguła nie pasowała do warunków życia na nowej ziemi. Los sprawił, że przybyli z Palestyny mnisi, uciekający przed ostrymi prześladowaniami ze strony islamu, spotkali się wprost z nieżyczliwym przyjęciem w chrześcijańskiej Europie. Pozbawiony wsparcia, święty Szymon zwrócił się do Najświętszej Maryi Panny z całą goryczą, jaka przepełniała jego serce, prosząc Ją o sprzyjanie jego zakonowi, tak doświadczonemu przez los, i błagając o zesłanie jakiegoś znaku świadczącego o przymierzu łączącym zakon z Maryją. Wówczas to św. Szymon Stock wołał: „Kwiecie Karmelu, śliczna Winnico, tylko Ty jesteś, Splendorze Nieba Wieczną Dziewicą! O Matko cicha, piękna jak zorza dla karmelitów, daj przywileje, O Gwiazdo Morza!”.

 

Rankiem 16 lipca 1251 r., wedle jego własnej relacji, jaką zdał ojcu Piotrowi Swayngtonowi, swojemu sekretarzowi i spowiednikowi: „Nagle ukazała mi się Matka Boża w otoczeniu wielkiej niebiańskiej świty i trzymając w ręce habit Zakonu, powiedziała mi: ‘Weź, Najukochańszy Synu, ten szkaplerz twego Zakonu, jako wyróżniający znak i symbol przywilejów, który otrzymałam dla ciebie i dla wszystkich synów Karmelu. Jest to znak zbawienia, ratunek pośród niebezpieczeństw, przymierze pokoju i wszechwieczna ochrona. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego’.”. Ten niezwykły dar został natychmiast rozpowszechniony wszędzie tam, gdzie znajdowały się siedziby karmelitów i poświadczony licznymi cudami, które za jego sprawą dokonały się w wielu miejscach i doprowadziły w końcu do zamilknięcia przeciwników Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Święty Szymon miał również dar języków. Dożył późnej starości, osiągając wyżyny świętości i dokonując wielu cudów. Oddał swoją duszę Bogu 16 maja 1265 r..

 

Oprócz tego szczególnego zapewniania o zbawieniu dla noszących Szkaplerz, Matka Boża udzieliła innej obietnicy, znanej jako Przywilej Sobotni. W następnym stuleciu, 3 marca 1322 r. ukazała się papieżowi Janowi XXII, obwieszczając tym, którzy będą nosić Jej Szkaplerz: „Ja, Wasza Matka, zejdę w cudowny sposób do czyśćca w następną sobotę po waszej śmierci, obmyję was z win i zabiorę was na świętą górę wiecznego żywota.”. Rolę Maryi w skracaniu mąk czyśćcowych potwierdza fragment Dzienniczka św. Faustyny: „Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w czyśćcu. Dusze nazywają Maryję ‘Gwiazdą Morza’. Ona in przynosi ochłodę.”.

 

Wierni szybko zrozumieli, że przyjęcie Szkaplerza oznacza wejście do Rodziny Karmelu i przynależność do Maryi. Odpowiadając na miłość Dziewicy, są pewni Jej opieki w trudach życia i w momencie śmierci, ufając również, że i po śmierci wstawi się za nami u swego Syna. Magisterium Kościoła zatwierdziło nabożeństwo szkaplerzne i zaliczyło je do sakramentaliów. 16 lipca został ustanowiony Świętem Matki Bożej Szkaplerznej jako wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Niezwykle ważny jest fakt, że w roku 1910 papież św. Pius X pozwolił na zastąpienie Szkaplerza świętego przez medalik szkaplerzny, który na jednej stronie ma wizerunek Matki Bożej Szkaplerznej, a na drugiej Najświętsze Serce Pana Jezusa. Może on być noszony na szyi i gdzie indziej, byle to było na osobie i godnie.

 

 

 

NAD NAMI DUMNIE POWIEWAŁA BIAŁO CZEROWNA

 

Teraz był czas na zwiedzanie Sanktuarium oraz dokonanie rachunku sumienia i na odbycie spowiedzi sakramentalnej. Pokazałem Marysi także piękny zieleniec na tyłach Sanktuarium oraz drogę krzyżową tam się znajdującą. Jest tam bodajże jedyny, przepiękny wizerunek Matki Bożej w otoczeniu aniołów, wręczającej św. Szymonowi szkaplerz święty. Mamy tam z Marysią piękne zdjęcia pamiątkowe. Po drodze spotkaliśmy także Szymona i Krzysztofa z grupy św. Józefa przy parafii OO. Jezuitów w Londynie. O godz. 1pm rozpoczęła się uroczysta msza święta pod przewodnictwem J.E. Ks. Biskupa Edwarda Dajczaka, Ordynariusza Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Zgromadziło się około 1200 wiernych i wielu kapłanów z wielu polskich wspólnot na Wyspach Brytyjskich. Niezwykle miłym akcentem, była biało czerwona flaga, powiewająca w tym dniu wysoko nad nami w centarlnym punkcie Sanktuarium, wywieszona przez OO. Karmelitów. Na koniec mszy świętej był jeszcze uroczysty Akt Zawierzenia Najświętszej Maryi Pannie Instytutu Polskiej Akcji Katolickiej i wszystkich wiernych.

 

Jeśli ktoś przebywa w Aylesford indywidualnie, to naturalnym biegiem rzeczy ma więcej czasu na modlitwę, oto kolejny fragment z pobytu w roku 2007:  „[...] Po południu zdążyłem na różaniec i znów miałem nieco czasu dla siebie, zwiedziłem więc pozostałe kaplice Sanktuarium, a jest ich tu kilka, specjalnie zaś ozdobiona jest kaplica św. Józefa, ale warto zobaczyć też kaplice św. Anny i św. Judy Tadeusza. Dobrze zrobił mi także spacer po różańcowych dróżkach, byłem dumny kiedy stanąłem przed sceną objawienia się Maryi św. Szymonowi Stockowi wraz z podaniem Szkaplerza. To prawdziwe dzieło wykonał Zygmunt Kossowski, polski artysta, który spędził tu blisko 20 lat, oddając się pracy nad upiększaniem tego miejsca, urokiem którego był wprost zafascynowany. Przy okazji pewien miejscowy pielgrzym, poczuł w sobie pragnienie i dał mi piękne świadectwo swojej miłości do tego miejsca i do samej Madonny z Aylesford. Wieczorne nieszpory, odmawiane wspólnie z OO. Karmelitanami, kończyły dzień, ale nie dla mnie. Jeden z braciszków, bacznie mnie z początku obserwujący, teraz z uśmiechem zostawił mnie samego w kaplicy, prosząc jedynie o zamknięcie drzwi przy wyjściu. Zostałem zatem sam aż do Apelu Jasnogorskiego i błogosławieństwa z serca polskiego narodu z Jasnej Góry [...]”. 

 

Po uroczystym błogosławieństwie był czas na ciepły posiłek. Niedaleko Sanktuarium jest specjalne miejsce, gdzie można się posilić i zakupić dewocjonalia oraz pamiątki. W Aylesford jest poza tym b. dużo wolnych, zielonych miejsc, gdzie można odpocząć, wygodnie rozłożyć się z całą rodziną, zatrzymać się własnym samochodem. I ja zakupiłem kilka drobiazgów w tym dziesięć medalików szkaplerznych, a po posileniu się zamówiliśmy z Marysią w specjalnym biurze mszę świętą zbiorową za naszych najbliższych. Spotkaliśmy także ks. Wojciecha Świątkowskiego TChr, którego znaliśmy jeszcze z Glasgow, a który od kilku lat jest Prowincjałem OO. Chrystusowców w Manchesterze. Chwilę później na dziedzińcu klasztornym, już ustawiała się procesja różańcowa z piekną i omodloną Figurą Matki Bożej Szkaplerznej oraz św. Szymonem Stockiem. Zgromadziło się b. wiele osób i 4pm ruszyliśmy z różańcami dookoła Sanktuarium. Piękna, słoneczna pogoda doskonale współgrała z radosnymi sercami, idących i modlących się w skupieniu pielgrzymów. Procesja zakończyła się na głównym placu przy Sanktuarium uroczystym błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. W tym samym miejscu, zaraz potem zostały zbiorowo poświęcone wszystkie nasze dowocjonalia, które mieliśmy ze sobą.

 

Może się jednak zdarzyć, że zapragniecie być w Aylesford w samo święto Matki Bożej Szkaplerznej, a zatem krótki opis: „[...] 16 lipca 2007 r., poniedziałek, Uroczystość Najświętrzej Maryi Panny z Góry Karmel. Modlitwa poranna. Msza święta i Jutrznia w Kaplicy Najświętrzego Sakramentu, potem śniadanie. Ustaliłem także, że już około 10am winienem opuścić swój miły pokoik. Teraz już trwałem na swojej ulubionej modlitwie różańcowej przed relikwiami św. Szymona Stocka, nie omieszkałem także kupić dziesięć Szkaplerzy. Specjalnie dużo nadziei złożyłem w moim wizerunku NMP Częstochowskiej, który zabieram zawsze ze sobą, gdziekolwiek się udam, takze i teraz modliłem się gorąco zbliżając mój mały obrazek do okazałego relikwiarza. Jak przystało na odpust, był b. uroczysty z udziałem b. wielu kapłanów oraz ks. Biskupa, jak sądzę z Cathedral w Rochester. Naprawdę trudno wyrazić, czym jest błogosławieństwo, które człowiek otrzymuje w tym miejscu i w tak właśnie, niesamowity dzień, to jest wielka tajemnica Bożej Łaski i miłości. Szczęśliwy trawałem na modlitwie, gdy inni udali się na obiad, mój czas powoli dobiegał końca niesamowite, jak czas szybko ucieka w takich właśnie miejscach..... [...]”.

 

 

 

SKARBY KARMELITAŃSKIEJ DUCHOWOŚCI

 

Pobożne noszenie i używanie np. ucałowanie Szkaplerza św. (medalika) zostało obdarzone przez Kościół odpustem cząstkowym. (Ind. d. N17). Gdy Szkaplerz zginie lub zostanie zniszczony, należy zatapić go nowym. Następny Szkaplerz może poświęcić każdy kapłan. Szczególnym propagatorem duchowości karmelitańskiej był św. Jan Paweł II, który wielokrotnie przyznawał się do noszenia szkaplerza i otrzymywania wielkich łask dzięki tej pobożności. Samo wszakże noszenie Szkaplerza nie jest automatycznym gwarantem naszego zbawienia czy też wymówką, aby nie podejmować życia chcrześcijańskiego. Nabożeństwo szkaplerzne, tak jak każde inne maryjne nabożeństwo Kościoła, jeśli jest poważnie traktowane i praktykowane, wymaga trudu współpracy z Tą, której się powierzamy.

 

W swoim liście do przełożonych generalnych Zakonu Braci NMP z Góry Karmel i Zakonu Braci Bosych NMP z Góry Karmel św. Jan Paweł II tak pisał o Szkaplerzu: „Szkaplerz w istocie jest ‘habitem’. Ten kto go przyjmuje, zostaje włączony lub stowarzyszony w mniej lub więcej ścisłym stopniu z Zakonem Karmelu, poświęconym służbie Matki Najświętszej dla dobra całego Kościoła [...]. Ten kto przywdziewa Szkaplerz, zostaje wprowadzony do ziemi Karmelu, aby ‘spożywać jej owoce i jej zasoby’ oraz doświadczać słodkiej i macierzyńskiej obecności Maryi w codziennym trudzie, by wewnętrznie się przyoblekać w Jezusa Chrystusa i ukazywać Jego życie w samym sobie dla dobra Kościoła i całej ludzkości. (por. Formuła nałożenia Szkaplerza). Znak Szkaplerza przywołuje zatem dwie prawdy: jedna z nich mówi o ustawicznej opiece Najświętszej Maryi Panny i to nie tylko na drodze życia, ale także w chwili przejścia ku pełni wiecznej chwały; druga to świadomość, że nabożeństwo do Niej nie może ograniczać się tylko do modlitw i hołdów składanych Jej przy określonych okazjach, ale powinna stanowić ‘habit’, czyli nadawać stały kierunek chrześcijańskiemu postępowaniu, opartemu na modlitwie i życiu wewnętrznym poprzez częste przystepowanie do sakramentów i konkretne uczynki miłosierne co do ciała i co do duszy. W ten sposób Szkaplerz staje się znakiem ‘przymierza’ i wzajemnej komunii pomiędzy Maryją i wiernymi: wyraża bowiem w sposób konkretny dar, jaki na krzyżu Jezus uczynił Janowi, a przez niego nam wszystkim, ze swojej Matki, oraz przpomina o powierzeniu apostoła i nas Tej, którą ustanowił naszą Matką duchową.”. [Z Maryją wierzymy w Syna Bożego, 62 Pielgrzymka do Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Aylesford, 07 września 2014, s.7-8]

 

Na koniec warto przypomnieć, że w ostatnim objawieniu się Matki Bożej Fatimskiej w Grocie da Iria ukazały się oczom pastuszków różne sceny. W pierwszej z nich Matka Boska Różańcowa pojawia się u boku św. Józefa, trzymając Dzieciątko Jezus. W następnej Maryja ukazuje się jako Matka Boska Bolesna, u boku Pana Naszego Jezusa Chrystusa, przygniecionego boleścią w drodze na Kalwarię. Wreszcie Matka Boska Chwalebna, koronowana na Królową Nieba i Ziemi, pojawia się jako Matka Boska Karmelu, trzymająca w dłoniach Szkaplerz. Zapytano zatem bł. siostrę Łucję w roku 1950: „Dlaczego zdaniem siostry Matka Boska ukazała się w tej ostatniej scenie, trzymając Szkaplerz?”. Na co bł. Siostra Łucja odpowiedziała prosto i tak zwyczajnie: „Dlatego, że Matka Boża chce, abyśmy wszyscy nosili Szkaplerz.”. I to właśnie dlatego Różaniec i Szkaplerz, dwa najbardziej uprzywilejowane sakramentalia maryjne, nabierają dziś jeszcze większego uniwersalnego znaczenia niż kiedykolwiek w historii

 

Pięknym akcentem, który niejako kończył naszą pielgrzymkę, była możliwość ucałowania relikwii św. Szymona Stocka oraz osobistego przyjęcia Szkaplerza świętego, który nakładał osobiście ks. Bp Edward Dajczak. Gdybym jeszcze nie miał, tej przecudnej szaty, to bym zaraz pogonił, po ten skarb w takim miejscu i jeszcze z rąk ks. Biskupa Edwarda. Tymczasem łaska ta spotkała mnie już w roku 1997, w roku poświęconym Jezusowi Chrystusowi, w kościele parafialnym św. Michała Archanioła w Zamościu, przez posługę ks. proboszcza kan. Dr Eugeniusza Derdziuka. Przez pewien czas zapraszałem potem do tego nabożeństwa wiele innych osób w mojej rodzinie, z których wiele osób chętnie przyjęło ten dar w naszym kościele św. Michała Archanioła. Czyniłem to w ten sposób, że kupowałem Nowennę o Szkaplerzu świętym, w której była nie tylko Litania do NMP z Góry Karmel, ale także pełna Formuła nałożenia Szkaplerza i prowadziłem chętną osobę do naszego proboszcza ks Eugeniusza do kościoła św. Michała Archanioła, a on czytając pełną Formułę, nakładał uroczyście osobie chętnej Szkaplerz.

 

Gdy inni zatem przyjmowali z radością szkaplerz, ja znalazłem wreszcie wolną chwilę, usiadłem na ławeczce i napisałem krótki tekst do wszystkich naszych znajomych, tej treści: „Witajcie. Serdeczne pozdrowienia zasyłają Sławko i Marysia z Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej z Aylesford. Dziś modlimy się w tym świętym miejscu z narodową, doroczną pielgrzymką Polaków z Anglii i Walii. Jest nas dużo, jest wspaniała, słoneczna pogoda. Była już msza święta i różaniec. To właśnie tu pewnej nocy na modlitwie w 1251 r. św. Szymon Stock otrzymał od Maryi, która mu się objawiła szkaplerz święty, który obecnie znany jest na całym świecie i noszą go już miliony ludzi (jak przypuszczam). Właśnie co ucałowaliśmy relikwie św. Szymona, a wszystkim chętnym szkaplerz nakłada sam ks. Bp Edward Dajczak z Koszalina. Jest tak fajnie, że aż się nie chce wracać, ale nie ma to tamto, gdyż autokar z parafii OO. Jezuitów, też jest wesoły i rozśpiewany. Raz jeszcze Was pozdrawiamy z Aylesford.”.

 

Jeszcze tylko krótkie pożeganie z Matką i Królową Szkaplerza Świętego i już trzeba było zmierzać w kierunku naszych pielgrzymich autokarów, których zjechało się ponad dziesięć. Droga powrotna była spokojna, była modlitwa, śpiewy i siarczyste kawały, tak że uśmiechów na twarzach nie brakowało. A sam Londyn powitał nas przepiekną, wielką, czerowną tarczą zachodzącego, gorącego słońca. W tym dniu zrobiliśmy z Marysią wiele pięknych zdjęć, niektóre z nich załączamy w załącznikach. Wiele innych zdjęć można także znaleźć pod linkiem, który przesłała nam mailem pani Beata Duncan-Jones z Putney w Londynie oto ten link:

 

http://www.radiomaryja.pl/multimedia/polska-pielgrzymka-do-sanktuarium-matki-bozej-szkaplerznej-w-aylesford-w-anglii-2/

 

 

Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze
Odwiedzin :
Kreator IAP - (C)opyright by Interaktywna Polska